Było tu was
Dodaj do ulubionych
Strona Główna

Blog w całości poświęcony literaturze. Podstawowe informacje dotyczące przeczytanych przeze mnie książek, krótkie opisy, trochę opini i jeszcze więcej cytatów. Zapraszam. Więcej informacji znajdziecie tutaj



"Zaginiona dziewczyna"



poniedziałek, 20.stycznia.2014, 20:13

Autor: Gillian Flynn
Tytuł: „Zaginiona dziewczyna”
Tytuł oryginalny: „Gone girl”
Wydawnictwo: G+J książki
Tłumacz: Magdalena Koziej
Rok wydania: 2012
Stron: 648

 


O czym?


Nick i Amy to z pozoru małżeństwo idealne. Ona piękna, mądra i pewna siebie. On wyważony, spokojny, ale również poniekąd przebojowy. Jednak kiedy pewnego dnia kobieta znika, na światło dzienne zaczynają wychodzić tajemnice, które z każdym dniem coraz bardziej pogrążają Nicka. Poszukiwania policji nie przynoszą rezultatów, a wszystkie podejrzenia padają na jej męża. W tej niecodziennej historii wraz  z Nickiem próbującym udowodnić swoją niewinność podążamy ścieżką życia dwóch trudnych charakterów, poznając sekrety związku toksycznego. Pytanie tylko, gdzie jest Amy?


Dla kogo?


W tym momencie książkę można polecić komuś, kto czyta głównie dla przyjemności, ale nie lubi też literatury wyjątkowo niskich lotów. „Zaginiona dziewczyna” to dzieło całkiem przyzwoite i chociaż w wielu momentach wyjątkowo drażniące, to jednak czytelnik nie odczuwa bólu ani zmęczenia każdą stroną. Jeśli lubisz bohaterów niejednoznacznych, którzy niekoniecznie pasują do twojej wizji świata, to ta książka jest dla ciebie.


Kilka słów o autorze


Gillian Flynn – (ur.1971) amerykańska pisarka i krytyk.  Córka dwóch profesorów college’u – jedno wykłada angielski, drugie film. Ukończyła uniwersytet w Kansas, a stopień naukowy zdobyła na uniwersytecie Northwestern. Obecnie posiada męża, z którym wychowuje jednego syna. Zadebiutowała powieścią „Ostre przedmioty:, za którą obsypano ją najważniejszymi nagrodami na świecie. W 2012 roku wydano jej kolejną powieść „Zaginiona dziewczyna”.


Fragment


Jesteśmy w przededniu stania się najlepszą na świecie, najbardziej świetlaną, nuklearną rodziną.
Musimy tak dalej trzymać. Nick jeszcze nie całkiem opanował tę sztukę. Dziś rano głaskał mnie po włosach i spytał, co jeszcze może dla mnie zrobić, a ja powiedziałam „Jejku, Nick, dlaczego jesteś dla mnie taki dobry?”.
Powinien był odpowiedzieć: „Zasługujesz na to. Kocham cię”.
A on powiedział: „Bo mi ciebie żal”.
„Dlaczego?”.
„Bo codziennie rano musisz się budzić i być sobą”.
Naprawdę wolałabym, by tego nie powiedział. Wciąż o tym myślę. Nie mogę przestać.

Osobiście


„Zaginiona dziewczyna” to jedna z tych książek, które kupiłam w empiku a propos promocji „kup dwie, a jedną dostaniesz gratis!”. Taka maniaczka jak ja nie mogła sobie odpuścić. No to mam i czytam teraz. Przyznam się szczerze, że to dzieło skończyłam już dawno temu, ale z jakiegoś powodu nie mogłam się zabrać za to, by cokolwiek o nim napisać. Może potrzebowałam kilka tygodni, by jakoś uporządkować to, co myślę o tej książce.


Przyznam od razu, że zarówno pod względem samej akcji czy języka „Zaginiona dziewczyna” jest bardzo przeciętna. Zła na pewno nie, bo nie znajdziemy tam jakiś idiotycznych, rażących błędów. Natomiast gdyby faktycznie całość skupiała się tylko na porwaniu, to pewnie byłabym bardzo zawiedziona. Tylko o czym ja teraz piszę. To tak jakbym napisała „Gdyby w Harrym Potterze pominięto Hogwart, to książka byłaby nudna”. Wydaje mi się, że pani Flynn bynajmniej nie chciała napisać typowego kryminału, gdzie główny bohater przez cały czas szuka swojej żony. Owo porwanie miało być tylko takim początkiem końca, niejako przyczyną dla wyjawienia tajemnic, które być może mnie nie zaskoczyły jakoś bardzo, ale zdecydowania denerwowały. W pewnych momentach odczuwałam jednak pewien dyskomfort, bo autorka chyba za bardzo skupiała się na rzeczach drobnych, nieistotnych, drażniących opisach, które pozostawiały mnie w stanie wiecznej irytacji. Dodatkowo historia opowiadana jest trochę okrężną drogą, jakoś tak nie po kolei. Oczywiście to w zależności od czytelnika może być albo minusem albo plusem, ale musiałam o tym wspomnieć.


W przeciwieństwie do niektórych osób, wcale nie uważam, że książka jest jakoś strasznie zaskakująca. Większości wydarzeń można się po drodze domyślić. Oczywiście jakiś drobny szok jest, ale może to dlatego (za co moje osobiste gratulacje dla autorki), że człowiek czyta z nieustannym  przekonaniem, że to zwykły, prosty kryminał. Mam na myśli, że za bardzo się relaksuje, nie analizuje, nie myśli, po prostu czyta. Wtedy taka pani Flynn wykorzystując naszą nieuwagę, robi wielkie BUM – zmiana torów. A czytelnik „co…?!”. Potem jednak znowu czyta bez większego analizowania, myślenia czy przewidywania i właściwie nie jest mu to potrzebne. Może ktoś się ze mną nie zgodzić, ale moim zdaniem przez „Zaginioną dziewczynę” można spokojnie przejść bez większego zaangażowania, a wtedy nawet sprawia więcej przyjemności.


Charakterystyczne i nietypowe podejście autorki można z kolei zobaczyć w przypadku kreacji bohaterów. Już dawno nie spotkałam postaci, której bym aż tak nie znosiła. Po prostu mnie ta Amy tak drażniła, że miałam ochotę wejść do książki i bardzo złośliwie wytknąć jej wszystkie błędy. Niestety nie uważam wcale, że ta bohaterka była mądra. Dla mnie można spokojnie ją nazwać wyjątkowo zarozumiałą manipulantką o dosyć przeciętnej wiedzy i inteligencji. Wszystkie te jej intrygi udały się tylko dlatego, że tak postanowiła pani Flynn. Niestety ani przez moment nie odczułam tego, o czym non stop pisano – jakiś respekt, pragnienie znalezienia się w blasku tej bohaterki. Amy była dla mnie pusta jak dzwon. Tak bardzo jej nie znoszę, że aż uwielbiam autorkę. Wcale nie jest łatwo rozbudzić u mnie tyle emocji, jeśli chodzi o postacie. Zazwyczaj bardzo dokładnie je opisuję, ale bez znaczących uczuć.


Oczywiście w tym całym moim słowotoku nie można zapomnieć o Nicku. Niestety nie był dla mnie żadnym kołem ratunkowym. Jego również nie lubiłam. Nawet jeśli nie był aż tak zarozumiały i moim zdaniem można mu przypisać o wiele więcej inteligencji niż jego żonie, to wciąż pozostawał dla mnie facetem bez jaj. Świadczy o tym chociażby jego początkowe tłumaczenie „tego jej nie powiem, bo się ze mną rozwiedzie i zabierze pieniądze”. No co za gnój. Ciekawe z kolei jest to, że pisarka wcale nie skupiła się tylko i wyłącznie na Amy i Nicku. W książce znajdziemy cały szereg postaci, które być może nie miały takiego znaczenia dla fabuły, ale z pewnością zwracały uwagę. To miłe, kiedy centrum wszechświata nie stają się sami główni bohaterowie, ale również ci pozostali. Jestem pod wrażeniem i chociażby dla tego kiedyś jeszcze sięgnę po książki tej autorki.


Starając się to jakoś podsumować – „Zaginiona dziewczyna” to książka tak samo dobra jak denerwująca. Im większą irytację w was wywoła, tym więcej będziecie z niej czerpali przyjemności i tym lepsze będziecie mieć o niej zdanie. Dlatego naprawdę polecam mimo wad i mimo właśnie rozstrojonych nerwów.

Nastrój:
Kategoria: brak kategorii
tagi:


"Szczęśliwego Nowego Roku"



środa, 1.stycznia.2014, 00:27


To zabawne, bo rok temu postanowiłam sobie, że będę prowadzić bloga przez cały rok i... dałam radę. 

Nigdy jeszcze nie udało mi się wytrzymać tak długo. Codziennie mam inny pomysł. Czasami chcę pisać jednocześnie kilka blogów, by kilka godzin później uznać to za beznadziejny pomysł. W końcu jednak stworzyłam to, co jest dla mnie przydatne i niezależne od zainteresowania innych. Być może to nie jest twór wart uznania, ale ja go po prostu lubię i dlatego pozostanie ze mną na tyle na ile starczy mi sił. 

Przypadkowym odwiedzającym życzę Szczęśliwego nowego Roku i mnóstwo kreatywnych pomsyłów : ) Niech to będzie czas miły dla was i osób wokół was. Miłego pijaństwa 

Wariatka
Nastrój:
Kategoria: brak kategorii
tagi:


| Lay&html by Alette |



Książki: według tytułów; według autora; Kategorie; według oceny

Cytaty: Ostatnio dodane "Wyznaję" Jaume Cabre, "W 80 dni dookoła świata" Juliusz Verne; Kategorie
Wszystkie

Ostatnio przeczytane:
"Zaginiona dziewczyna" Gillian Flynn
"Wyznaję" Jaume Cabre
"Tajemnica Mandylionu" Artur Żamojda

Teraz czytam "Ostatnie rozdanie" Wiesława Myśliwskiego